Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy Księżyc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy Księżyc. Pokaż wszystkie posty

21 grudnia

21 grudnia

91. "Podwieczność" Brodi Ashton

91. "Podwieczność" Brodi Ashton

"Podwieczność"
Brodi Ashton
 tłumaczenie:Agnieszka Brodzik
383 stron
Wydawnictwo Papierowy Księżyc

2016 r.










Fabuła

Nikki Beckett nie ma łatwego życia, po tragicznej śmierci matki próbuje zaznać odrobiny szczęścia przy boku ukochanego chłopaka, na skutek nieporozumienia traci i w nim oparcie. Pragnąc uciec od bólu i problemów, podejmuje bardzo złą decyzję, decyduje się odejść do Podwieczności, mitycznych podziemi, gdzie jej energią karmi się Cole. Po pewnym czasie dziewczynie udaje się wrócić na ziemię, ale ma tylko pół roku na to by uporządkować swoje sprawy – po upływie tego czasu Podwiecznosć upomni się o nią…

Recenzja

Nie miałam wygórowanych oczekiwań jeśli chodzi o książkę Brodi Ashton „Podwieczność”, która jest pierwszym tomem trylogii pod tym samym tytułem. Tego typu powieści mają dostarczyć wrażeń i emocji nastolatkom, dla mnie to ciekawa i lekka lektura, do której nie przywiązuję większej uwagi – ma spełniać rolę łatwej rozrywki, niezobowiązującej przyjemności czytania rzeczy, w które nie muszę się wgłębiać z większą uwagą.

Do poznania fabuły skusiło mnie nawiązanie do mitologii, w szczególności do mitu o Persefonie - jest to jedna z tych przypowieści, które na pewno pobudzają wyobraźnie – piękna dziewczyna zostaje uprowadzona przez boga Hadesa do podziemi by żyć między zmarłymi, co pół roku jednak powraca na ziemię. Z tego podania zaczerpnęła Brodi Ashton, przerabiając i unowocześniając historię, przez co staje się ona bardziej pociągająca i ciekawa. Poza tym przez całą powieść przeplatają się nawiązania do mitologii greckiej, więc jeśli lubicie takie motywy w literaturze to prawdopodobnie znajdziecie tutaj coś dla siebie.

Podoba mi się również wykorzystany przez autorkę wątek karmienia się istot podziemi ludzką energią i uczuciami, jest to na tyle oryginalna koncepcja, która nadawała całości fascynujący wydźwięk – człowiek na początku pozbywał się negatywnych emocji, więc było to na tyle kuszące, zwłaszcza dla głównej bohaterki, że chętnie zawierzyła swoje istnienie tajemniczemu Cole’owi, byle tylko pozbyć się balastu niechcianych uczuć i przygnębienia. Kto z nas by nie chciał?

Wizja podziemi, czy też mitycznej Podwieczności jest całkiem zgrabnie i oryginalnie opisana, można znaleźć tutaj niezwykłe istoty, tajemnicze byty, przerażające i dotąd niespotykane, cały czas wiele jednak pozostaje do odkrycia i czytelnik może spodziewać się naprawdę dużo po kolejnych częściach cyklu. Wyobraźnia autorki nie zna granic, dzięki czemu poznawanie stworzonego przez nią świata może się tak łatwo nie znudzić.

Minusem książki jest na pewno warsztat pisarski Brodi Ashton, powieść napisana jest prostym językiem i może mamy dzięki temu możliwość gładkiego przebrnięcia przez fabułę, ale z drugiej strony nie zachwyca i nie wzbudza głębszych emocji czy przemyśleń. Akcja toczy się wartko, jednak brakuje kunsztu, całość przez to sprawia wrażenie topornie i powierzchownie opowiedzianej historii. Niestety w treści wyłapać można literówki, co również sprawia, że „Podwieczność” czytałam z lekką irytacją, nikt chyba nie lubi takich „niespodzianek” w tekście.


Nie zmienia to faktu, że pochłonęłam tę książkę bardzo szybko i niektóre wątki wydały mi się obiecujące. Dzieło Brodi Ashton może bez przeszkód spodobać się miłośnikom książek dla młodzieży z motywem paranormalnym czy fantastycznym – dostarczy odpowiedniej dawki lekkiej rozrywki  w długie zimowe wieczory.

Ocena: 2/5

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki "Podwieczność" Brodi Ashton dziękuję redakcji Sztukater.pl


26 października

26 października

78. "Siedem minut po północy" Patrick Ness

78. "Siedem minut po północy" Patrick Ness
"Siedem minut po północy"
Patrick Ness
Na podstawie pomysłu Siobhan Dowd
tłumaczenie: Marcin Kiszela
216 stron
Wydawnictwo Papierowy Księżyc
2013 r.






Fabuła

Siedem minut po północy przychodzi do trzynastoletniego Conora potwór. Dziki, potężny i przedwieczny, nie jest on jednak tym, czego chłopiec najbardziej się obawia - istnieje coś znacznie bardziej przerażającego z czym przyjdzie mu się zmierzyć.

Recenzja

W tym przypadku pierwsze o czym muszę wspomnieć, pisząc o książce Patricka Nessa to piękne, urzekające wydanie - powieść jest ilustrowania czaro-białymi grafikami Jima Kaya, utalentowanego i znanego artysty, który do książki Nessa stworzył prawdziwe arcydzieło, przykuwające uwagę, niepokojące i mroczne. W tym cieniu i mroku kryje się wiele piękna i emocji, doskonałe uzupełnienie treści o idealną formę. Od pierwszego wejrzenia można tą powieść pokochać, a na pewno można zapałać ogromną chęcią jej posiadania, chociażby ze względu na wrażenia wzrokowo-estetyczne.

"Siedem minut po północy" pierwotnie powstała w głowie pisarki Siobhan Dowd, okrutna choroba nowotworowa zabrała ją jednak przedwcześnie, nie pozwalając przelać autorce historię na papier. Uczynił to Patrick Ness, sądzę, że z ogromnym szacunkiem dla pani Dowd, dla jej konceptu, przesiewając całość przez własną wrażliwość i swój sposób na ukazanie tej opowieści.

Już na początku poznajemy Conora i jego matkę, którzy żyją samotnie w starym domu. Matka chłopca boryka się z chorobą nowotworową, a raczej obydwoje muszą się z nią zmierzyć, podporządkować swoje życie pod kolejne terapie, które nie przynoszą spodziewanych rezultatów, a nadzieje na polepszenie stanu zdrowia są coraz bardziej złudne. Conora od pewnego czasu nawiedza koszmar, który zaczyna wpływać na jego życie, wisi nad nim i czeka tylko by go ponownie dopaść. Pewnej nocy zły sen zdaje się urzeczywistniać, kiedy dokładnie siedem minut po północy wielki, niebezpieczny stwór zagląda przez okno. Okazuje się nie być tym, którego chłopak się spodziewał, potwór jest straszny, ale nie jest bytem z koszmarów, żąda jednak czegoś przerażającego, domaga się usłyszeć historii, która jest prawdziwa. Ta prawda, to coś z czym główny bohater nie chce się zmierzyć, to coś, co może go przytłoczyć i pogrążyć na zawsze w ciemnościach.

"Siedem minut po północy" to zdecydowanie książka, która nie pozwoli o sobie zapomnieć jeszcze długo po jej ukończeniu, więc, Drogi Czytelniku, jeśli jesteś przygotowany na taką dawkę emocji, sięgnij po nią bezzwłocznie, książka na pewno wciągnie Cię bez reszty, starannie otuli Cię swym mrokiem i przyciśnie do serca.Przygotuj się jednak na poruszającą i mocną lekturę, która sięgnie wprost do Twego wnętrza, spojrzy Ci głęboko w oczy. Nie jest to bowiem zwykła książka. Nie jest to zwykła historia.To powieść o prawdzie, z którą czasami nie chcemy się pogodzić, która wydaje nam się zbyt okrutna i straszna, że nawet w porównaniu z przedwieczną, dziką istotą wydaje się bardziej groźna i niebezpieczna.To również historia o tym, jak trudno przychodzi nam żegnanie się z najbliższymi, jak nie pozwalamy im odejść, kurczowo i za wszelką cenę, trzymając ich przy sobie. I nie ma tutaj znaczenia czy jesteśmy na to gotowi, przecież nikt nas nie pyta o zdanie. Widać to bardzo mocno w postawie Conora, który pomimo dojrzałego charakteru i miłości do matki, nie chce stawić czoła prawdzie, jego zaprzeczanie i negowanie faktów są może dziecinne, ale bardzo ludzkie i naturalne.Nikt nie wymaga od nas takiej odwagi, spychającej gdzieś daleko emocje i obawy. Patrick Ness pokazał w trafny sposób właśnie te uczucia, gnieżdżące się i rosnące, które przytłaczały i dominowały nad chłopcem. To poruszający obraz towarzyszącego mu smutku, nadziei i przerażenia.

Ocena: 5/5



Copyright © 2016 love, coffee and books , Blogger