Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego. Pokaż wszystkie posty

15 maja

15 maja

"Wszędzie i we wszystkim" Pimm van Hest, Sassafras De Bruyn

"Wszędzie i we wszystkim" Pimm van Hest, Sassafras De Bruyn
Zdarzyło Wam się czytać książkę swojemu dziecku, przy której drżał Wam głos, a pod powiekami pojawiały się łzy? Mnie się to przytrafiło zaledwie parę razy, a ostatnio podczas lektury "Wszędzie i we wszystkim" od wydawnictwa CoJaNaTo.

książki dla dzieci


"Wszędzie i we wszystkim" 

Pimm van Hest

wyd. CoJaNaTo
ilustracje: Sassafras De Bruyn
 tłumaczenie:Magdalena Stonawska



Utrata bliskiej osoby to niesamowicie trudne i smutne doświadczenie - nagle świat, jaki był nam dobrze znany przestaje istnieć, bo zabrakło w nim jednego, ale znaczącego elementu. Osobie dorosłej niełatwo jest się odnaleźć w nowej rzeczywistości, a co dopiero dziecku, które nie pojmuje, że kogoś, do kogo było bardzo przywiązane może po prostu umrzeć.

Taka dotkliwa strata spotyka Yolandę, która pewnego dnia traci swoją ukochaną mamę. Dziewczynka nie może pogodzić się z tym, że umarła i już jej nie ma. Postanawia ją odnaleźć, więc pyta swoich bliskich: "Gdzie jest teraz mama?" Każdy ma na to pytanie inną odpowiedź, ale faktycznie, dzięki temu dziecku udaje się dostrzec fragmenty obecności, które pozostawiła po sobie mama.

Jak sami widzicie, nie jest to lektura łatwa, jednak, według mnie, ogromnie ważna i potrzebna. Temat śmierci jest w niektórych rodzinach tematem tabu, a na pewno nie takim poruszanym przy dziecku. Niektórzy często omijają go, odpychają daleko, ponieważ uznają, że to za trudne/zbyt drastyczne dla małego człowieka, tymczasem prędzej czy później dziecko będzie musiało zetknąć się ze stratą kogoś bliskiego. W książce "Wszędzie i we wszystkim" temat śmierci i tęsknoty za kimś, kogo kochamy, jest opowiedziany w sposób niezwykle delikatny i mądry - tekst jest oszczędny, wyważony, jednak przy tym bardzo trafny i piękny, a urzekające ilustracje dopełniają go i tworzą cudowną, wzruszającą całość.

książki dla dzieci

Ujęło mnie także to, że żaden z rozmówców, do którego zwraca się Yolanda z pytaniem: "Gdzie jest teraz moja mama?", nie zbywa jej, podając lakoniczną odpowiedź, tylko szczerze i prosto wyrażają swoje uczucia. Dzięki temu dziewczynka znajduje pocieszenie, łagodnie godzi się ze świadomością śmierci, ponieważ ci, których kochamy, o których pielęgnujemy wspomnienia i widzimy ich ślady na ziemi, nie mogą zupełnie zniknąć.

Szczerze polecam Wam tę książkę, jej wartość jest nieoceniona, a przekaz jaki niesie ze sobą ma ogromne znaczenie nie tylko dla dziecka, ale także dla nas, rodziców. I chociaż niełatwo ją przeczytać (sama musiałam robić kilka razy przerwy, by nie rozkleić się przy synu) to warto ją poznać, bo na pewno Was nie zawiedzie. Jestem nią absolutnie zachwycona i oczarowana - takie książki są nam bardzo potrzebne!


książki dla dzieci


A więcej książek dla młodszych czytelników znajdziecie w serii:

Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego

25 października

25 października

"O czym myślisz?", "Złota rybka" Przemysław Wechterowicz

"O czym myślisz?", "Złota rybka" Przemysław Wechterowicz
Może przez to, że pomału zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a może przez to, że wydawcy zmówili się, by nadwerężać nasze zasoby gotówki, ale zauważyłam w ostatnim czasie, że wydawanych jest sporo bardzo ciekawych książek dla dzieci. Co zerknę na Instagram czy Facebook od razu wyłapuję kilka naprawdę ciekawych propozycji, jeśli chodzi o literaturę skierowaną do najmłodszych czytelników. Kuszą te tytuły  z każdej niemalże strony, a w nasze ręce wpadły jeszcze dwie, fantastyczne książeczki od wydawnictwa Mando.


przemysław wechterowicz


"O czym myślisz?" 

Przemysław Wechterowicz

wyd. Mando
ilustracje: Marcin Minor

przemysław wechterowicz


Co się kryje w głowie krokodyla? O czym rozmyśla kangur? Co jest marzeniem kudłatego psiaka? Na te (i inne pytania) odpowiada Przemysław Wechterowicz i od razu Wam mogę powiedzieć, że niektóre odpowiedzi mogą Was naprawdę zaskoczyć. Nas osobiście chyba najbardziej zaskoczyła złota rybka, która myśli o... nie, nie powiem o czym - sami musicie się przekonać. Forma książeczki jest bardzo ciekawa - tekstu jest w niej naprawdę niewiele, jest skierowana dla młodszych dzieci, zafascynowanych, póki co, bardziej obrazkami niż literkami, ale dzięki pięknym, kolorowym rysunkom Marcina Minora poznawanie tej publikacji to czysta przyjemność. Dzięki niej można bawić się w zgadywanie, rozwijać wyobraźnię lub tworzyć własne historie. Dla nas dodatkową zabawą było zapamiętywanie o czym dane zwierzątko marzyło. Ogromny plus za lusterko na ostatniej stronie, dzięki niemu książka staje się bardziej interaktywna. Chociaż jest to zdecydowanie propozycja dla dzieci bardzo małych, to nawet mój siedmiolatek miał przy niej sporo frajdy. Zdecydowanie polecamy!

przemysław wechterowicz

przemysław wechterowicz

"Złota rybka" 

Przemysław Wechterowicz

wyd. Mando
ilustracje: Jakub Grochola


przemysław wechterowicz
To ostatnio nasz absolutny faworyt! Historia opowiada o złotej rybce, spełniającej życzenia przeróżnych zwierząt,  które przychodziły do niej z jakąś prośbą. Dla każdego miała miłe słowo i każdemu starała się dać to, o co ją prosi. Jak widzicie fabuła nie jest skomplikowana, ale w tej bardzo prostej formie dziecko znajdzie wyraźny, pozytywny przekaz. W dodatku krótki tekst bajki napisany jest z poczuciem humoru, który znakomicie trafia do młodego czytelnika - wiem, co mówię, byłam świadkiem wybuchu szczerego chichotu podczas czytania. Literki są duże i wyraźne, idealne na początki nauki czytania, doskonale sprawdza się także przystępna forma graficzna, łącząca tekst z ciekawymi rysunkami Jakuba Grocholi. Zabawna, a momentami nawet refleksyjna "Złota rybka" to prawdziwa gratka, nawet dla dzieci, które nie lubią czytać. Dzięki stronie wizualnej oraz prostym, dowcipnym tekstom, trafi do każdego.

przemysław wechterowicz

przemysław wechterowicz


A więcej książek dla młodszych czytelników znajdziecie w serii:

Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego

17 października

17 października

"Lewis Barnavelt na tropie tajemnic. Zegar czarnoksiężnika" John Bellairs

"Lewis Barnavelt na tropie tajemnic. Zegar czarnoksiężnika" John Bellairs
Magia, osierocony chłopiec, który próbuje odnaleźć się w nowym środowisku i poznaje rzeczy o jakich do tej pory nie miał pojęcia - brzmi znajomo? Prawdopodobnie tak, i mogę się założyć, że pojawiło się skojarzenie z Harrym Potterem. Tymczasem książka, o której chcę napisać powstała na kilkadziesiąt lat przed niezwykle popularną serią autorstwa J.K. Rowling.

26 lipca

26 lipca

Polecamy - książki dla sześciolatka

Polecamy - książki dla sześciolatka
Od pewnego czasu rynek wydawniczy bardzo się rozwinął, zwłaszcza w sferze książek dla młodszych odbiorców, co chwilę pojawiają się tytuły, które zachwycają nie tylko dzieci, ale także dorosłych. Jest to kwestia świetnych, arcyciekawych historii, ale także znakomitych publikacji, urzekających wysoką estetyką i przepięknymi ilustracjami. Trudno przejść obojętnie wzdłuż księgarskich półek z takim asortymentem.

Jest to także jeden z powodów, dla których kupuję zdecydowanie więcej książek dla dzieci niż dla siebie, o czym możecie przeczytać w poście Dlaczego nie kupuję już książek? - książkom dla dzieci naprawdę trudno się oprzeć ;)

Oto kilka z nowości, które w ostatnim czasie skradły serce mojego młodszego syna, jego najulubieńsze i najchętniej czytane/oglądane lektury. Jednak są to również tytuły, które szczerze polecam, zwłaszcza dla dzieci 5-7 letnich, dobre na porę wakacyjną, ale wydaje mi się, że można wracać do nich wielokrotnie w ciągu roku, wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba. W dodatku są na tyle uniwersalne, że przypadną do gustu zarówno chłopcom jak i dziewczynkom.



książki dla dzieci

"Aksamitny królik" 

Margery Williams

wyd. Prószyński i S-ka

Czasami zdarzają się książki takie jak ta, które poruszają serca nie tylko dzieci, ale także równie mocno trafiają do dorosłych. Wzruszająca historia pluszowego królika, który bardzo chciał być prawdziwy. Według mnie jest to nieco niedoceniona u nas w Polsce powieść dla dzieci, a szkoda, ponieważ w subtelny, mądry sposób opowiada o miłości, przyjaźni, przemijaniu. A dodatku wartościowy tekst idealnie współgra z cudownymi ilustracjami Williama Nicholsona, przez co książka to wspaniała pamiątka na lata, zachwyci zarówno dzieci, jak i dorosłych.

margery williams


margery williams

"Moje roboty. Piżamorama" 

Michael Leblond, Frederique Bertrand

wyd. Wytwórnia

Publikacja dla dzieci, w której grafika gra rolę pierwszoplanową, na długo stała się jedną z najczęściej przez nas oglądanych. Nic dziwnego, nie często zdarza się oglądać w książce ruchome obrazki. Wszystko za sprawą iluzji optycznej, technice ombro cinema i  dołączonej przezroczystej folii z czarnymi, równymi paskami. Roboty ożywają, trybiki się kręcą, światełka migoczą. Niby wszystko ściśle związane z nauką, ale nie można odmówić tej książce magii. Dodatkową atrakcją są przeróżne zadania.

piżamorama

piżamorama

piżamorama

piżamorama

piżamorama


piżamorama


"Podręcznik dla poszukiwaczy przygód i piratów"    

      Andrea Schwendemann

wyd. Bajka

Jak zbudować szałas? Jak zaszyfrować wiadomości? Jak pozbyć się soli z morskiej wody, by była zdatna do picia? Tego wszystkiego (i wielu innych rzeczy) dowiecie się z tej pięknie wydanej książki. Dzieci lubią pirackie przygody, a dzięki tej publikacji mogą poczuć się jak prawdziwi korsarze. Dodatkowym atutem jest samo wydanie - inspirowane mapami poszukiwaczy skarbów, starymi księgami - to obietnica wspaniałej, niezapomnianej zabawy. Idealna książka na lato, dzięki której dzieci mogą dowiedzieć się co nieco, poznać życie na statku pirackim i "dołączyć" do załogi Ernesta Jednorękiego.







"Cat in the book" 

Ewa Cisowska

wyd. Publicat S. A.

Moje młodsze dziecię przejawia ostatnimi czasy duże zainteresowanie językiem angielskim, wyłapuje angielskie słówka, pyta o ich znaczenie, często je zapamiętuje. Postanowiłam więc nieco ułatwić i uprzyjemnić mu naukę tych zwrotów i kupiłam odpowiednią do tego zadania książeczkę. "Cat in the book" to nauka wielu podstawowych słówek i jest także pięknie zilustrowana. Znajdziecie tutaj wyrażenia określające jedzenie, zabawki, członków rodziny czy kolory, a do wydania dołączona jest płyta, dzięki której można nie tylko posłuchać jak je wymawiać, ale także posłuchać kilku angielskich piosenek w dziecięcym wykonaniu.






A więcej książek dla młodszych czytelników znajdziecie w serii:

Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego

13 lipca

13 lipca

Książki dla jedenastolatka

"Zwiadowcy. Ruiny Garlanu" John Flanagan
"Baśniobór" "Baśbiobór. Gwiazda wieczorna wschodzi" Brandon Mull
"Zrób sobie komiks" Piotr Kasiński, Robert Trojanowski

26 czerwca

26 czerwca

"Tajemnica krakowskich pocztówek" Beata Sarnowska - Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego

"Tajemnica krakowskich pocztówek" Beata Sarnowska - Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego
Wakacje to idealna pora, by wyruszyć na poszukiwanie przygód, poznać nowe miejsca, zwiedzić je, a przy tym doskonale się bawić. Dzięki książce Beaty Sarnowskiej "Tajemnica krakowskich pocztówek", dziecko może wszystko to przeżyć, nie ruszając się z domu.

29 stycznia

29 stycznia

208. Książki dla sześciolatków | "Kłopoty z ulicy Rumiankowej" i "Bajka o Farfoclu i Plamce"

208. Książki dla sześciolatków | "Kłopoty z ulicy Rumiankowej" i "Bajka o Farfoclu i Plamce"
W przypadku, gdy zaraz po rozpakowaniu paczki z przesyłką, dziecko na widok książek wpada w absolutny zachwyt i koniecznie, ale to koniecznie chce je od razu przeczytać to znak, że lektura będzie naprawdę udana. Tak właśnie było w przypadku tych dwóch książeczek.

11 grudnia

11 grudnia

191. Seria "Opowieści o małej jabłonce" Ludwig Hellmann

191. Seria "Opowieści o małej jabłonce" Ludwig Hellmann
Małe, niepozorne drzewko to nieczęsty bohater dziecięcych bajek, szczerze mówiąc, jak dotąd nie spotkałam się z takim wyborem na główną postać, ale okazuje się, że już po przeczytaniu pierwszej książki z serii o małej jabłonce, może okazać się nam bohaterem jak najbardziej odpowiednim.

20 listopada

20 listopada

182.Książki dla sześciolatka - Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego

182.Książki dla sześciolatka - Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego
klub książkowy ignasia i jeremiego


Moja ostatnia (samotna) wyprawa do biblioteki zakończyła się niemałym sukcesem - wybierając dla najmłodszego kilka książek według tego, co mnie zainteresowało i  zachwyciło jeśli chodzi o formę wydania, muszę przyznać, że ostatecznie całkiem dobrze udało mi się trafić w gust Jeremiego. Jako dość wymagający sześciolatek jest surowym sędzią, który jednak potrafi docenić starania matki ;)
Mój wybór padł na "Matyldę" Roalda Dahla, "Oto jest Paryż" M. Sasek, "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" Justyny Bednarek i "O malarzu rudym jak cegła" Janusza Stannego.

"Matylda" to wybór zupełnie nieprzypadkowy, od czasu przeczytania "Charlie i fabryka czekolady" moje dzieci jednogłośnie stwierdziły, że pan Dahl pisze bardzo dobrze, dociera zarówno do osób młodszych jak i do starszych. Aktualnie czytamy więc o dziewczynce, która bardzo pokochała książki, ale niestety miała złych, nieczułych rodziców, jednak o tej powieści napiszę innym razem.

"O malarzu rudym jak cegła" Janusz Stanny


WYtwórnia
24 strony


"Miał cztery farby,
pudełko kredek,
tusz,
gęsie pióro,
pędzel niejeden,
ziarnko talentu,
fantazji krzynę,
czarny kapelusz
i pelerynę."

książki dla dzieci

Tekst i ilustracje, mające już 50 lat nadal mogą zachwycać, bawić i cieszyć. Mnie osobiście książka, jej wydanie i tekst z miejsca urzekły i bardzo się cieszę, że równie mocno spodobały się Jeremiemu. Wiersz o przedziwnym malarzu, który dzięki swojemu talentowi potrafił wyrysować sobie domek z kotem, klatką z kanarkiem i różową wanną, a także sny dla dzieci, to prawdziwa perełka. Musiałam go czytać raz za razem, bo sama historia, zabawa słowem, rytmem i rymem ogromnie przypadły nam do gustu. Poza tym przecudne ilustracje autora, znanego i cenionego artysty, są tak ujmująco proste, świeże i nowatorskie, że patrząc na nie trudno uwierzyć, że tak naprawdę powstały wiele lat temu.
Polecamy!

"Oto jest Paryż" M. Sasek


Wydawnictwo Dwie Siostry
57 stron



"Przed nami Paryż, stolica Francji. A w nim pięć milionów mieszkańców, wielka rzeka - Sekwana, dziesiątki pomników, zabytkowych kościołów, muzeów i... tysiące kotów."

książki dla dzieci

To już kolejna po "Oto jest Londyn" poznana przez nas książeczka ze znanej i lubianej serii o miastach Europy - prawdziwa perełka, cudny retro-klimacik, od którego trudno się oderwać. Kto nie chciałby pospacerować po uliczkach Paryża, zajrzeć do pobliskiej kawiarenki i  podziwiać niezwykłe latarenki, podjadając świeżą bagietkę? Urzekający klimat książeczki to jedno, ale płynące z niej informacje to również niemała zaleta tego wydania. Wiedzieliście, że Wieża Eiffla ma 1665 stopni?
Polecamy!

"Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" Justyna Bednarek


Wydawnictwo Poradnia K
158 stron


"- Naprawdę nie wiem, gdzie się gubią... - Mama patrzyła na piętrzący się na środku łazienki stos pojedynczych skarpetek. - Przecież do pralki trafiają zawsze dwie, a potem okazuje się, że jedna gdzieś znika. Przez ostatnie lata uzbierałam ogromny wór skarpet bez pary! A to znaczy, że gdzieś w tym domu ukrywa się cała armia pojedynczych skarpet..."

książki dla dzieci

W końcu potwierdziły się moje wcześniejsze przypuszczenia - rozwiązała się tajemnica zniknięć pojedynczych skarpetek. Okazuje się, że znikają w dziurze pod pralką, by już nigdy więcej nie pojawić się w naszym domu. Justyna Bednarek puściła wodze fantazji i opowiedziała o przygodach dziesięciu skarpet (czterech prawych i sześciu lewych). O tym dokąd się udały, jakie spotkały je przygody - kilka wieczorów zapełnionych fantastycznymi opowiadaniami, pełnymi humoru i zaskakujących zwrotów akcji. Lekkie pióro autorki i ciekawe ilustracje przykuwające oko najmłodszych czytelników to na pewno znakomity duet.
Polecamy!


06 listopada

06 listopada

178. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego | "Charlie i fabryka czekolady" Roald Dahl

178. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego | "Charlie i fabryka czekolady" Roald Dahl
„Charlie i fabryka czekolady”
Roald Dahl

Wydawnictwo Znak emotikon
2017
254 strony
literatura dziecięca

„Wszystko jest tutaj jadalne, łącznie ze mną. Ale to nazywa się kanibalizmem, drogie dzieci, i spotyka się z dezaprobatą w większości społeczeństw.”

Roald Dahl jest jednym z najpopularniejszych pisarzy literatury dziecięcej na świecie, jego powieści tłumaczone są na różne języki, a ich ekranizacje cieszą się przeogromną popularnością. Stworzył wiele fantastycznych, wyjątkowych historii, które zachwycają do dziś, mimo, że od ich powstania minęło kilkadziesiąt lat są nadal aktualne i nie tracą nic ze swej wartości.

Charlie Bucket to chłopiec, który mieszka w małym, drewnianym domku na obrzeżach dużego miasta. Razem z nim mieszkają jego rodzice oraz dziadkowie. Niestety nie powodzi im się dobrze, cierpią biedę, niedostatek, a czasami nawet głód, jednak bardzo się szanują i dbają o siebie. Niespodziewanie Willy Wonka, genialny właściciel ogromnej fabryki czekolady ogłasza, że wpuści do swojej zamkniętej do tej pory dla zwiedzających, fabryki piątkę dzieci, a jednym ze szczęśliwców jest właśnie Charlie.

Nie ukrywam, że, czytając książkę dzieciom - sama miałam z tego nie mniej frajdy, co oni. Poznawanie losów głównego bohatera, a następnie wędrówka po absolutnie fenomenalnej, pełnej zaskakujących wydarzeń, niezwykłej fabryce Willy’ego Wonki to wspaniałe przeżycie nawet dla osoby dorosłej, za którą się już od dawna uważam. Czego tutaj nie ma! Małe ludziki pracujące niczym mrówki przy produkcji słodyczy, rzeka z płynnej czekolady, guma do żucia o smaku trzydaniowego obiadu i wiele, wiele innych rzeczy, stworzonych przez niczym nieskrępowaną wyobraźnię autora. Ta książka to prawdziwa gratka dla każdego dziecka, ale także dla tych, którzy lubią słodycze, czekoladę i cukierki. W tym całym bogactwie zaskakujących rzeczy są dzieła śmieszne, kompletnie odrealnione i nierzeczywiste, a jednak zawsze można pomarzyć, że istnieją one naprawdę, że można je nawet samemu skosztować. Kogo nie skusi taka gama smaków, aromatów i barw, dostępna, chociażby tylko w naszej wyobraźni?

Ważnym elementem samej powieści, tuż obok jej niezwykłej, upstrzonej cukrem fabuły jest oczywiście sam przekaz. Książka stworzona została kilkadziesiąt lat temu, a jednak podczas lektury nie można tego odczuć, nie można też oprzeć się wrażeniu, że równie dobrze mogłaby być napisana w dzisiejszych czasach. Oprócz Charliego w książce występuje jeszcze czwórka dzieci, podobnych im można spotkać na każdym kroku – dzieci zapatrzone w brutalny świat telewizji, rozpieszczane, niegrzeczne czy łakome. Co ciekawe, za każdym z tych dzieci w książce stoją ich rodzice, a nieodpowiednie zachowania zawsze spotyka kara lub nauczka. Jedynie Charlie, skromny, biedny chłopiec wyróżnia się wśród nich, ale czy przy ekscentrycznym producencie czekolady można być pewnym swego losu?

Chciałabym także wspomnieć o wydaniu, które w naszym przypadku oznaczone jest jako „lektura z opracowaniem”. Przyznam, że zamawiając nie do końca byłam przekonana co do takiego „ułatwienia”, jednak okazało się, że publikacja jest w twardej oprawie (starczy na lata), ma cudne ilustracje Quentina Blake’a i w środku znajdziemy kilka ciekawostek i wskazówek, jak czytać powieść, by jak najlepiej ją zrozumieć i zapamiętać oraz informacje, na co zwracać uwagę. Pod koniec dołączono również kilka stron poświęconych samemu Roaldowi Dahlowi.

Jeśli więc nie mieliście jeszcze tej przyjemności i nie czytaliście „Charlie i fabryka czekolady” to serdecznie zachęcam, niezależnie od tego ile macie lat i czy w najbliższym czasie owa książka nie będzie Waszą lekturą. Warto ją poznać i razem z Charliem przemierzyć labirynty najbardziej niezwykłej fabryki czekolady jaką możemy sobie wyobrazić.

literatura dziecięca

30 października

30 października

174. KKIJ | "Wampiry, potwory, upiory i inne nieziemskie stwory" Sylwia Błach

174. KKIJ | "Wampiry, potwory, upiory i inne nieziemskie stwory" Sylwia Błach

„Wampiry, potwory i inne nieziemskie stwory”
Sylwia Błach

Wydawnictwo Albus
2017
138 stron



„- Po co to robimy?
Potworzyca się zadumała. W końcu rzekła:
- Świat nie jest czarno-biały, są rzeczy dobre i złe. Dziecko znające od małego i szczęście i strach, umie podejmować właściwe decyzje – ratuje się ucieczką w chwilach zagrożenia i pokonuje słabości, gdy strach jest nieuzasadniony.
Potworek zrozumiał. Całą noc dzielnie straszył. Dla dobra podopiecznej.”

„Wampiry, potwory, upiory...” kupiłam z myślą o młodszym synu, jednak po przejrzeniu książki, przeczytaniu paru stron, stwierdziłam, że treść w niektórych momentach nie nadaje się jeszcze dla pięcio-sześciolatka. Jednak idealnie trafiła w gust starszego, który jako poważny dziesięciolatek już trochę wie o życiu i nie tak łatwo go nastraszyć.

Strach od samego początku towarzyszy każdej istocie na ziemi, człowiek nie jest w tym przypadku odosobnionym bytem, jednak nasz strach przybiera przeróżne formy. Boimy się śmierci, boimy się tego, co nieznane, lękamy się zamkniętych przestrzeni bądź pająków, paraliżuje nas sama myśl o locie samolotem lub wpadamy w panikę, gdy nagle w domu gasną wszystkie światła. Człowiek, próbując okiełznać rzeczywistość, nazwać te niezwane lęki i słabości, niewytłumaczalne i tajemnicze zjawiska, a także dać upust własnej fascynacji mrokiem i tym, co się w nim kryje, stworzył również szereg przeróżnych istot. Niektóre z nich mają określoną formę, wiadome cechy, inne zmieniają się niczym mgła, przybierają taką postać, by tym łatwiej wpływać na naszą wyobraźnię. Wśród takich potworów są między innymi:wampiry, ghule, wodniki czy wilkołaki, są także mityczne bestie i stworzenia z podań i legend. Ten cały szereg stworzeń przedstawiła w swojej fantastycznej książce pani Sylwia Błach, młoda autorka, spod której pióra wyszły opowiadania i powieści grozy.

W książce każdy rozdział poświęcony jest jednej, niezwykłej istocie – znajdziecie tutaj centaury, olbrzymy, slendermany, jednorożce, smoki, wilkołaki, zombie czy poltergeisty, czyli cały potworny przekrój od mitów, baśni, legend miejskich lub współczesnej popkultury. Sylwetka jest nam przybliżona, dostajemy krótkie informacje o jej pochodzeniu, zwyczajach i wyglądzie, a także przykłady z filmów, powieści czy komiksów, gdzie jeszcze je możemy spotkać, a takich nawiązań do współczesnej kultury jest naprawdę sporo i jeśli ktoś dalej zapragnie tropić te dziwaczne stworzenia to na pewno znajdzie coś dla siebie.

Czymś, co wyróżnia książkę „Wampiry, potwory, upiory...” od podobnych antologii to drabble, czyli krótka historyjka, opowiadanie składające się dokładnie ze stu słów. Niekiedy są to pełne humoru powiastki, inne zaś mają w sobie odrobinę smutku i zadumy, jednak każda z nich ma w sobie pewien przekaz, jakąś myśl, którą można łatwo wychwycić. Jest to wspaniałe uzupełnienie danego rozdziału czy też nawiązanie do omawianej postaci. Co ciekawe, na początku rozdziału znajdują się wyłapane z tekstu, trudniejsze, bądź nieznane młodemu czytelnikowi, słówka oraz ich znaczenie – bardzo ułatwia to odbiór treści.

Warto także wspomnieć o samym wyglądzie książki, bo na pewno jej strona wizualna jest w tym przypadku ogromną zaletą. Ilustracje wykonała pani Paulina Daniluk i trzeba przyznać, że jest to kawał świetnej roboty, ja przynajmniej jestem oczarowana tymi rysunkami w odcieniach szarości oraz kontrastowych barw bieli, czerni i czerwieni. Różnorodność stylu oraz wyobrażeń potworów i istot mitycznych robi duże wrażenie, oszczędność formy i kolorów nie jest tutaj czymś, co umniejsza wartość artystyczną, wręcz przeciwnie. Dodatkowo twarda oprawa, duży format czy piękny, matowy papier sprawiają, że po książkę sięga się z wielką chęcią i przyjemnością, chociażby tylko po to, by ją przejrzeć.

Serdecznie polecamy tę książkę, nie tylko przy okazji Halloween – będzie fantastyczną, pierwszą antologią strachów i potworów, w przystępnej dla dziecka formie, ale raczej dla odbiorców, którzy mają skończone osiem lat.



24 października

24 października

171. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Kevin sam w domu" i "O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki"

171. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Kevin sam w domu" i "O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki"

Nasza ostatnia wyprawa do biblioteki zakończyła się pomyślnie - przynieśliśmy ze sobą do domu kilka ciekawych tytułów, w tym jeden dość zaskakujący, a mianowicie: "Kevin sam w domu", książka, która powstała na bazie kultowego już filmu oraz krótka historyjka o przyjemności czytania czyli "O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki".




"Kevin sam w domu"

Wydawnictwo Znak
rok wydania:
 2015
liczba stron:
48

"Następnego ranka w domu było bardzo, bardzo cicho.
Nikt nie krzyczał. Nikt nie biegał w kółko.
Nikt nie poganiał Kevina, żeby się pośpieszył i zjadł śniadanie.Nikogo nie było w domu.
Kevin w końcu zrozumiał, co się stało.
- Sprawiłem, że moja rodzina zniknęła!"

Mały Kevin McCallister ma już serdecznie dość swojej rodziny, marzy o tym, by zostać sam w domu, bez mamy, taty i nieznośnego rodzeństwa. Nieopatrznie wypowiedziane życzenie spełnia się i chłopiec, ku swej początkowej radości, staje się panem domu. Okazuje się jednak, że grozi mu niebezpieczeństwo, musi więc liczyć na swój nietuzinkowy spryt i kreatywność godną ośmiolatka, by ochronić siebie i swój dom.

"Kevin sam w domu" to już swoisty element naszej narodowej tradycji przedświątecznej, czy go lubimy, czy nie. Na podstawie scenariusza powstała książka dla młodych czytelników z pełnymi uroku ilustracjami Kim Smith, która pięknie odtworzyła opowiadaną historię, ale także wyczarowała miłe dla oka, przykuwające uwagę obrazki. To zdecydowanie odpowiednia oprawa książki, jej niewątpliwie dobra strona. Dla tych dzieci, które znają filmowy pierwowzór to na pewno spora gratka. Wizualnie całość prezentuje się znakomicie - czcionka duża, wyrazista, dynamicznie rozmieszczona, dzięki czemu czyta się naprawdę dobrze, nawet, jeśli nasz malec dopiero uczy się czytać.

Z lektury płynie także dosyć jasny i wyraźny przekaz, który dziecko z pewnością zrozumie - w gniewie mówimy czasami słowa, których tak naprawdę nie chcemy powiedzieć, albo też nie znamy ich konsekwencji. Dla młodego czytelnika może to być wyraźna wskazówka, pokazująca do czego czasami doprowadzić mogą nasze pochopnie wypowiedziane życzenia. Na szczęście, podobnie jak w filmie, wszystko dobrze się kończy, a nasz główny bohater ratuje się z opresji i godzi się ze swoją rodziną.

Myślę, że "Kevin sam w domu" to ciekawa, pięknie zilustrowana i prosto opowiedziana historia, która sprawdzi się zwłaszcza w okresie przedświątecznym, ale nie tylko. Dzięki książce można wracać do tej opowieści wiele razy, a także odkrywać ją na nowo, w odpowiedniej dla dziecka formie i treści. Świetnie nadaje się dla pięcio- lub sześciolatków.



Kolejną książką, która zwróciła naszą uwagę była:

"O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki" 
Oliver Jeffers

Wydawnictwo Format
rok wydania:
 2017
liczba stron:

40

"Upłynęło trochę czasu. W końcu Henio niemal przez przypadek podniósł z podłogi mocno nadgryzioną książkę. Ale zamiast wepchnąć ją sobie do buzi... otworzył... i zaczął czytać.
I było suuuper."

Henio bardzo lubi książki... jeść. Pewnego dnia, zupełnie przez przypadek odkrył, że może połykać słowo, zdanie, stronę, a następnie całe tomy, a dzięki temu staje się mądrzejszy. Zapalczywie pożerał kolejne tytuły i stawał się z każdym dniem coraz mądrzejszy, do czasu, gdy z tego nadmiaru i szybkiego jedzenia poczuł się źle. Pochłanianie książek skończyło się niestrawnością, a Henio odkrył, że lepiej jest czytać książki niż jej jeść.

"O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki" to tytuł, który bardzo szybko przykuł naszą uwagę, nie tylko ze względu na nazwę, ale także piękne wydanie - twarda oprawa, duży format, a w środku cudne, jakby dziecinne nieco ilustracje, w tle zaś przebitki starych wydruków, fragmentów encyklopedii. Idealne dopracowanie każdego szczegółu to coś, co podoba się rodzicowi, ale przede wszystkim wpływa na dziecko, sprawia, że po książeczkę chętniej sięgają drobne łapki ;)

Sam przekaz także jest jak najbardziej odpowiedni - jest to zabawna powiastka z morałem, z którego dowiadujemy się, że warto czytać książki, warto zaznajomić się z dostępną w nich wiedzą i informacjami, by pewnego dnia stać się kimś naprawdę mądrym, a czytanie książek jest prawdziwą, ogromnie wartościową przyjemnością. Mnie to przekonało i mam nadzieję, ze mojego syna również :)

Książeczka napisana jest prostym, zrozumiałym językiem, swobodnym i przystępnym dla młodego czytelnika, zdania są także rozmieszczone w taki sposób, że nasz wzrok szybko prześlizguje się po stronach, gdzie rozsiane są fragmenty zdań, krótkie wpisy. 

Z pewnym zaskoczeniem, ale także rozbawieniem odkryliśmy z Jeremim "nadgryzione" rogi ostatnich stron - co dowodzi, że dbałość o szczegóły jest tutaj niesamowicie istotna i nie bez znaczenia dla starszych lub młodszych odbiorców.



18 września

18 września

163. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - ulubione, wakacyjne książki Ignasia

163. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - ulubione, wakacyjne książki Ignasia

Zauważyłam, że ostatnio w ramach cyklu Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego prezentuję tylko tytuły, które spodobały się najmłodszemu, co jest rzeczą oczywistą, ponieważ sama czytam mu te książki, więc wydaje mi się , że poznałam je na tyle, by móc o nich pisać. Z książkami, które czyta Ignaś sprawa przedstawia się trochę inaczej - pomimo tego, że czytam i jemu, to jednak duże fragmenty mi umykają. W związku z tym postanowiłam, że o tytułach, które przypadły do gustu mojemu dziesięciolatkowi napiszę w jednym poście, zbierając jego ulubione, przeczytane podczas wakacji egzemplarze - na szczęście jest z czego wybierać, chociaż parę książek jeszcze zostało do skończenia, ale na razie Ignaś rzucił się ochoczo za czytanie lektur szkolnych (!).


"Jacek Placek. Moja nauczycielka jest wilkołakiem" Michael Broad
Seria przygód o Jacku Placku od razu bardzo się Ignasiowi spodobała, od momentu, kiedy pierwszy raz zetknął się z nią, poznając "Jacek Placek i odwiedziny wampira". Zarówno styl pisania, jak i sama forma bardzo odpowiada Ignasiowi - tym razem nasz główny bohater musi zmierzyć się z nauczycielką-wilkołakiem, potworną opiekunką i prawdziwą mumią, czyli cała masa niesamowitych, zabawnych przygód, przyozdobiona dowcipnymi, jakby wyjętymi żywcem z brulionu, różnorodnymi obrazkami i gryzmołkami.

seria "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" Rick Riordan
Po Harrym Potterze przyszła kolej na innego, chłopięcego bohatera, który musi stawić czoła potężnym, złym mocom. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że seria Ricka Riordana spodoba się tak bardzo, że już podczas czytania pierwszej części, będę musiała szybko zamawiać następne, a najlepiej cały pakiet... I faktycznie, Ignaś pochłaniał tom za tomem, do skończenia pozostała mu jedynie V część. A dodatkowy pożytek z tego taki, że zainteresował się mitologią i rozpoczął swoją przygodę z moją ukochaną "Mitologią" Parandowskiego - #dumnamama ;)

"Wampiry, potwory, upiory i inne nieziemskie stwory" Sylwia Błach
Pierwotnie książka ta była zamówiona dla młodszego, ale nie doczytałam, że treść skierowana jest raczej dla starszych odbiorców i tak oto trafiła w ręce Ignasia. Osobiście uważam, że jest naprawdę rewelacyjna - zachwycają mnie zarówno rozdziały, jak i strona wizualna. Myślę, że o tej publikacji napiszę szerzej w osobnym poście, ale póki co mogę powiedzieć, że jest to świetna lektura, z mnóstwem ciekawych informacji o najbardziej popularnych potworach i innych szkaradziejstwach, z całą masą nawiązań do filmów, książek czy, szeroko pojętej, kultury bądź wierzeń. Jak najbardziej z kręgu ignasiowych zainteresowań :) Od jednorożców, przez trolle, gnomy i czarownice, aż po tajemnicze slendermany. Brrr...


28 sierpnia

28 sierpnia

159. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Poznajemy arcydzieła" Rosie Dickins

159. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego - "Poznajemy arcydzieła" Rosie Dickins

„Poznajemy arcydzieła.
Przewodnik po sztuce”
Rosie Dickins
konsultacja: Nicola Butler

Papilon
Publicat S.A.

80 stron



„Widzów niezmiennie fascynuje zagadkowy uśmiech Mony Lisy. Jest wyrazem szczęścia czy smutku? A może znudzenia? Wyraz twarzy kobiety zmienia się, w zależności od miejsca, z którego patrzymy na obraz. Aby osiągnąć ten efekt, Leonardo zastosował technikę zwaną sfumato, polegającą na łagodnych przejściach od ciemnych do jasnych kolorów”

Sztuka i malarstwo od dawna mnie fascynują, nic więc dziwnego, że takie zainteresowania chciałabym także zaszczepić swoim dzieciom. W przypadku dwóch chłopców, których zainteresowania oscylują gdzieś pomiędzy grami na playstation, Gwiezdnymi Wojnami, Batmanem i Władcą Pierścieni to moje rodzicielskie ambicje wpojenia w nich wrażliwości na dzieła sztuki mogą być skazane na niepowodzenie. Ale może jeszcze nie poległam, może jest iskierka nadziei?

Ostatnio w nasze ręce wpadła całkiem ciekawa publikacja, która jest swoistym kompromisem pomiędzy oczekiwaniami moimi a  dzieci - oto w małej, skondensowanej pigułce dostają ciekawe informacje, które ich nie nużą, są jasne i zrozumiałe, a w dodatku wzbudzają chęć bliższego poznania danych dzieł.

W książce "Poznajemy arcydzieła" Rosie Dickins zgłębiamy tajniki 35 słynnych obrazów, przedstawionych w porządku chronologicznym, reprezentujących wiodące w danej epoce style oraz techniki. Począwszy od "Portretu małżonków Arnolfinich" poprzez słynną "Monę Lisę" czy "Autoportret" Rembrandta aż po bardziej współczesne "Państwo Clark i Percy", otrzymujemy krótkie informacje na temat danego dzieła takie jak: autor, rok powstania i kraj, z którego pochodzi. Każda reprodukcja jest także opatrzona notką historyczną, dotyczącą okoliczności powstania bądź przybliżeniem techniki, której obraz jest przykładem. Oprócz tego przy każdym arcydziele znajdują się dodatkowe ciekawostki, które, przyznam szczerze, wzbudzały największe zainteresowanie podczas czytania- odnajdywanie szczegółów czy objaśnianie ukrytych znaczeń czy symboliki  to właśnie to, co powodowało, że obydwoje wpatrywali się w przedstawiane obrazy, zgłębiając detale z prawdziwą pasją.

Wybór jest ciekawy i w miarę różnorodny, pojawiają się słynne i znane dzieła, ale także takie, które są mniej popularne, namalowane w różnych technikach, które dziecko może zechce bardziej zgłębić czy samemu wypróbować. Może także chcieć poznać te arcydzieła, zobaczyć w oryginale i stąd już łatwa droga do rozbudzenia w nich ciekawości i zainteresowania historią sztuki. 

Cieszę się, że sięgnęliśmy po tę książkę i że przedstawione w niej dzieła spodobały się moim dzieciom, nawet mój ulubiony obraz - "Ofelia" Johna Millais  - wywołał u nich prawdziwy zachwyt ("wygląda jak zdjęcie!"). A wspólne śledzenie na obrazach ukrytych podpisów, drobnych szczegółów, było prawdziwą zabawą.

01 sierpnia

01 sierpnia

152. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego "Afryka Kazika" Łukasz Wierzbicki

152. Klub Książkowy Ignasia i Jeremiego "Afryka Kazika" Łukasz Wierzbicki

„Afryka Kazika”
Łukasz Wierzbicki

Wydawnictwo Bis
2017
165 stron



„- To co ciekawego przywiózł pan z Afryki? - zadał znów pytanie dociekliwy chłopiec.
- Najważniejsze, co przywiozłem z podróży to wspomnienia. Największym skarbem są dla mnie te zdjęcia, które oglądacie, te powieści, których słuchacie. Nie zdobycie bogactw jest najważniejsze w podróżowaniu, ale rzeczy, które zobaczycie i ludzie, których spotkacie.”

"Afryka Kazika" Łukasza Wierzbickiego wróciła z nami pewnego razu z jednej z wypraw do biblioteki. Wybór Jeremiego, by wypożyczyć właśnie tę książkę był dosyć niezwykły, ponieważ do tej pory jego ulubione historyjki to te, w których bohater był w zbliżonym wieku do jego lub fabuła oparta była na zupełnie niesamowitych przygodach, a najlepiej, gdy wszystko to było ze sobą połączone.Pewien dotąd mi nieznany impuls spowodował, że syn sięgnął po książkę o wędrówce Kazimierza Nowaka przez kontynent afrykański i tym razem przeczucie Jeremiego go nie zawiodło - był to po prostu strzał w dziesiątkę.

Łukasz Wierzbicki podjął się nie lada zadania - opracował przedwojenne reportaże znanego polskiego podróżnika, który w latach trzydziestych ubiegłego wieku wyruszył do Afryki, by na rowerze przemierzyć kontynent. Swoje dokonania i przygody opisał w książce "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd". Kazimierz Nowak, bo o nim mowa, stał się także bohaterem książki dla dzieci "Afryka Kazika", gdzie jego fascynujące spotkania z dziką przyrodą i tubylcami, są spisane w taki sposób, by zaabsorbować młodego czytelnika, by były dla niego przystępne, zrozumiałe, a nade wszystko, szalenie ciekawe.

Przede wszystkim ogromnie spodobał mi się forma - krótkie, 2-4 stronicowe opowiadania, zdecydowanie ułatwiają czytanie na przykład wieczorem, przed snem lub na chwilę w ciągu dnia. Dziecko nie znudzi się, łatwo będzie mu śledzić fabułę. W dodatku historyjki opatrzone są kolorowymi ilustracjami, które przyciągają uwagę, a do książki dodana jest mapa Afryki z zaznaczoną trasą wędrówki Kazimierza Nowaka. Poza tym dosyć duża, wyraźna czcionka ułatwia samodzielne czytanie, co ostatnio bardzo doceniam w publikacjach dla dzieci.

Przejdźmy jednak do istoty rzeczy czyli do treści - tutaj naprawdę nie można się zawieźć. Przygody, jakie spotykają Kazika podczas jego wędrówki są niezwykle barwne, miejscami groźne, jak spotkanie z lwem, lub zabawne. Wszystkie łączy mądre przesłanie, pouczające i łatwe do zrozumienia dla młodszych i starszych. Dziecko widzi, że taka podróż polega przede wszystkim na zdobywaniu wspaniałych wspomnień, pokonywaniu słabości i przeciwności losu oraz na tym, by poznać ludzi i miejsca, które się odwiedza. To fantastyczna, wartościowa lektura, która spodoba się nie tylko poszukiwaczom przygód, zapalonym wędrowcom, którzy marzą o odkrywaniu dalekich krain.

"Afryka Kazika" to rewelacyjna książka, która przeniesie dzieci w czasy, kiedy podróżowania nie ułatwiały GPS, samochody terenowe czy nowoczesne gadżety, przeniesie je wprost to afrykańskiego buszu, na pustynię czy oazę, gdzie spotkają mnóstwo egzotycznych zwierząt i ciekawych mieszkańców tego magicznego kontynentu.


Copyright © 2016 love, coffee and books , Blogger