Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie czytelnicze book challenge 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie czytelnicze book challenge 2017. Pokaż wszystkie posty

03 kwietnia

03 kwietnia

128. Podsumowanie marca

128. Podsumowanie marca

Jeśli miałabym wybrać jedną książkę w marcu, która najbardziej przypadła mi do gustu to miałabym nie lada kłopot. Wszystkie były naprawdę dobre i ciekawe, a ich różnorodność jest znaczna - od książki kucharskiej, poprzez kryminały aż po książki związane  z historią i obyczajowością. Sami więc widzicie, że w takim przypadku wytypowanie tej jednej, najlepszej, jest raczej trudne. Na półkach przybyło też kilka nowych pozycji, a lista tych, które chcę przeczytać w najbliższej przyszłości jest jeszcze dłuższa. Poza tym mam ostatnio ogromną ochotę powrócić do kilku "książkowych przyjaciół" czyli do tytułów, które już poznałam jakiś czas temu, ale trochę za nimi tęsknię, mam nadzieję, że będę miała dla nich trochę czasu w kwietniu.


Przeczytane w marcu:
"Nowe śledztwa Klary Schulz" Nadia Szagdaj
"Kroniki Klary Schulz" Nadia Szagdaj
"Dwór mgieł i furii" Sarah J.Mass - przeczytane drugi raz, ale w polskim tłumaczeniu
"Syreny" Joseph Knox
"Diabolika" S.J. Kincaid
"Dom na wrzosowisku" Elizabeth Gaskell w ramach wyzwania czytelniczego - ksiązka, która ma mniej niż 200 stron
"Opowiadania drewnianego stołu" Monika Walecka
"Życie towarzyskie w XIX w." Agnieszka Lisak
"W oparach absyntu" Iwona Kienzler - recenzja wkrótce
"Słodkie życie" Olga Klara Maniak 
"Książka o czytaniu" Justyna Sobolewska - recenzja wkrótce

Wylosowane hasło na ten miesiąc w ramach Book Challenge 2017 to:
10. Książka z krótkim tytułem.
Czyli najlepiej tytuł składający się z jednego, krótkiego słowa. Tak naprawdę to nie mam pojęcia, co mogłabym takiego przeczytać, kusi mnie "Lalka", którą czytałam dawno temu, ale mam ochotę wrócić do niej jeszcze raz. Niewykluczone też, że w ręce wpadnie mi coś zupełnie innego, pasującego do tematu :)

A co Wy przeczytaliście ciekawego i godnego polecenia w marcu?

20 marca

20 marca

124. Typ Klasyczny #15 - "Dom na wrzosowisku" Elizabeth Gaskell

124. Typ Klasyczny #15 - "Dom na wrzosowisku" Elizabeth Gaskell

Elizabeth Gaskell
„Dom na wrzosowisku”

tłumaczenie: Violetta Dobosz
Wydawnictwo C&T
132 strony


Elizabeth Gaskell, znana angielska pisarka, której takie dzieła jak „Północ i Południe” czy „Żony i córki” są jednymi z najważniejszych i najciekawszych powieści powstałych w epoce wiktoriańskiej, stworzyła również króciutki, bo niewiele ponad stu stronicowy „Dom na wrzosowisku”.

Poznajemy rodzinę Browne, a dokładnie wdowę po pastorze i jej dwójkę dzieci  - syna Edwarda i córkę Maggie. Mieszkają niedaleko Combehurts, w domu na wrzosowisku, nie są zamożni, ich życie jest całkiem zwyczajne i proste. Rodzeństwo dorasta pod czujnym okiem matki, która nierówno obdarza ich troską i miłością, od razu widać, że to syn jest dla niej najważniejszy i to w nim pokładane są nadzieje na przyszłość. Maggie zaś, potulna, skromna dziewczyna dorasta w cieniu swego brata, który łatwo wykorzystuje jej łagodny, pełen oddania i serdeczności charakter. Dochodzi do tego, że dziewczyna zmuszona jest, by rezygnować ze swojego szczęścia.

Elizabeth Gaskell w swojej mini-powieści opisała sytuację rodzinną, a przede wszystkim sytuacje wielu kobiet z tamtego okresu. Ich życie podporządkowane było mężczyznom – od ojców, braci, po późniejszych mężów, nie dziedziczyły one majątków po swoich rodzicach, spływał on na męskich potomków, a jeżeli takowych nie było, na dalszych, spokrewnionych siostrzeńców czy bratanków. Męski potomek zapewniał więc opiekę matce, jak i siostrom, jednak, co w przypadku gdy okazywał się osobą o marnej moralności i wątpliwej reputacji?

Sytuacja kobiet była z wielu powodów nie do pozazdroszczenia, widać to właśnie na przykładzie głównej bohaterki „Domu na wrzosowisku”, Maggie. Dziewczyna ma miłe usposobienie, jest oddana rodzinie, cicha, spokojna, tak naprawdę jej jedyną wadą jest chyba brak wad. Mimo to matka traktuje ją znacznie gorzej od syna, ten z kolei jest  egoistą, w dodatku ma problemy z prawem, ostatecznie wymaga od swej dobrej, potulnej siostry ogromnego poświęcenia.

Jak zwykle w przypadku takiej literatury pojawia się wątek miłosny, na początku wydawał mi się nieco mdły, zwyczajnie nijaki, ale końcówka zdecydowanie go podkolorowała, nadała nieco innego wymiaru i ostatecznie historia mnie do siebie przekonała. Ujęła mnie swoją niewinnością i głębokim oddaniem jakie połączyło zakochanych, byli zdolni do wielkich poświęceń, a uczucie, które zrodziło się między nimi było trwałe i poruszające.

Jeśli więc macie okazję sięgnąć po tę króciutką książkę Elizabeth Gaskell i lubicie powieści z epoki wiktoriańskiej to się nie zawiedziecie. Autorka naszkicowała  w niej ciekawy obraz tamtych czasów, ukazała sytuację kobiet, ich trudną rolę w społeczeństwie angielskim tego okresu. Dodatkowo zabarwiła historię pięknym, pełnym uroku wątkiem romantycznym. Wszystko to zgrabnie połączyła z nienachalnymi, ale urzekającymi opisami przyrody, wrzosowisk, zwyczajnego życia. Zwieńczyła całość zaskakującym zakończeniem, które zdecydowanie podbiło całą fabułę i ostatecznie przekonało mnie do tej powieści.


Książkę przeczytałam w ramach Book Challenge 2017 - marzec - Książka, która ma mniej niż 200 stron.

06 marca

06 marca

118. Podsumowanie lutego

118. Podsumowanie lutego

O mały włos a nie byłoby podsumowania w tym miesiącu.Bo, szczerze mówiąc, nie ma co podsumowywać, przeczytane raptem cztery książki to wynik raczej nieciekawy, ale najbardziej irytująca jest świadomość, że w lutym zaczęłam trzy książki, których nie skończyłam. Może nie dla tego, że nie są dobre, ale bardziej z tego względu, że na horyzoncie pojawiały się inne, bardziej pociągające.I tak kilka tytułów czytam z prędkością ślimaczą.

Powieścią, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie w minionym miesiącu, prawdopodobnie zapamiętam ją na długo to "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olgi Tokarczuk, muszę poznać inne jej książki, ponieważ styl autorki bardzo mi odpowiada.

Z niecierpliwością czekam też na marcowe nowości, w tym "Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo, czyli kontynuację "Szóstki wron", która fantastycznie wprowadziła w świat nieczystych interesów, magii i grupy złoczyńców, których losy splotła ze sobą śmiertelnie niebezpieczna misja. Premiera zapowiadana na 29 marca, więc zostało jeszcze trochę czekania.

Mija również kolejny miesiąc mojego czytelniczego wyzwania na 2017 rok, w lutym przeczytałam "Zanim zniknęła" Jane Shemilt, czyli książkę wypożyczoną z biblioteki, aktualnie zaś, na marzec wylosowałam takie oto hasło:

11. Książka, która ma mniej niż 200 stron.

Mniej niż 200 stron to na pewno żaden problem dla książkoholika, a i osoba, która nie ma za dużo czasu na czytanie, na pewno poradzi sobie z takim zadaniem.Ja już swoją książkę wybrałam, jest to "Dom na wrzosowisku" Elizabeth Gaskell, autorki "Północ i Południe", ale ciekawa jestem czy znacie dużo książek  z tak niewielką liczbą stron? Polecam:

Przeczytane w lutym:
"Konan Destylator" Andrzej Pilipiuk
"Straceńcy" Ingar Jonnstrud
"Zanim zniknęła"Jane Shemilt 
"Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olga Tokarczuk


A co Wy przeczytaliście w lutym? Co polecacie?

17 lutego

17 lutego

114."Zanim zniknęła" Jane Schemilt

114."Zanim zniknęła" Jane Schemilt
"Zanim zniknęła" 
Jane Shemilt
tłumaczenie; Stanisław Rek
351 stron
Amber
2016 r.




Fabuła

Jenny wiedzie doskonałe życie. Ma pracę, której jest bardzo oddana, dającą jej poczucie spełnienia, ma wspaniałą rodzinę, jak z obrazka - cudowny mąż, uzdolnione dzieci. Wszystko okazuje się złudne, gdy niespodziewanie znika jej nastoletnia córka, Naomi. Pod fasadą pozorów kryją się sekrety.

Recenzja

Sięgając po debiutancką powieść Jane Schemilt nie miałam żadnych oczekiwań, jedynie obawy, czy książka okaże się na tyle interesująca, że po przeczytaniu kilkunastu stron będę miała ochotę robić wszystko, byle tylko nie wracać do lektury. Na szczęście nie było źle. Okazało się, że "Zanim zniknęła" rozbudziło mój czytelniczy apetyt i skłonna byłam dotrwać do końca.

Fabuła toczy się dwutorowo- opisywane wydarzenia mają miejsce w czasie, gdy znika Noemi oraz rok później, kiedy rodzina Jenny, po dramatycznych wydarzeniach, stara się wrócić do normalności. To dość ciekawy zabieg, który pozwala na bieżąco śledzić rozwój wypadków, jak i mieć wgląd w złożoną, trudną sprawę.Okazuje się bowiem, że rodzinna sielanka była tylko ułudą, a raczej pobożnym życzeniem Jenny - za powierzchowną doskonałością kryją się sekrety, które dopiero po zniknięciu dziewczyny wychodzą na wierzch. Warto dodać, że narratorką jest sama Jenny, więc całą sytuację poznajemy z jej punktu widzenia oraz spostrzeżeń, doskonale znamy też uczucia, które nią targają.

Jane Schemilt całkiem zgrabnie poprowadziła całą akcję  w ten sposób, by stopniowo, kawałek po kawałku poznawać rodzinne sekrety oraz ich konsekwencje.Zagadka zaginięcia Noemi również wydaje się dość zaskakująca, w tym przypadku cała historia może  zakończyć się zarówno odnalezieniem  dziewczyny żywej jak martwej,  a samo jej zaginięcie niesie z sobą wiele pytań - czy ktoś ją porwał, czy uciekła sama? Czytelnik ma możliwość śledzić rozwój wypadków i poszukiwania nastolatki, gdy tak naprawdę nie wiadomo czego może się spodziewać przez co książka fascynuje i wciąga do ostatniej strony. Problemem w odbiorze całości są pojawiające się trochę nudnawe i ciągnące się fragmenty, które niewiele wnoszą do akcji, może delikatnie je ubarwiają, ale powodują nieznaczne zastoje.

Jeśli więc jestem już przy wadach to muszę wspomnieć o samej głównej bohaterce, która jest może dobrze nakreślona, jej odczucia są realistyczne, ale to jej naiwność jest wręcz kolosalnie irytująca. Ogromne zaufanie, jakim obdarza swoich bliskich jest niemądre i nie wiem z czego może wynikać. Z jednej strony nie ma z dziećmi i mężem dobrego kontaktu, ich spotkania są przelotne, pozbawione bliskości, z drugiej zaś Jenny przekonana jest o tym, że wiedzie doskonałe życie, może nieco zapracowane, może nie poświęca tyle czasu swoim najbliższym, ale jest to idealne życie.Tak naprawdę dopiero po zniknięciu córki jest w stanie dostrzec pewne niuanse, pewną wrogość swojego najmłodszego dziecka, jej drogie rzeczy, które na pewno nie zastały zakupione za pieniądze z kieszonkowego czy grube pliki banknotów na biurku syna, nie pochodzące z jego pracy po lekcjach.

Kolejną wadą, jeśli można to tak nazwać, jest sama stylistyka powieści. Widać, że jest to debiutancka powieść, w dodatku autorka Jane Schemilt, jest lekarką, więc trudno tutaj o zachwycający warsztat pisarski.Chociaż nie wiem tak naprawdę czy jest to  wina pisarki czy może polskiego tłumaczenia - jest tu kilka dziwnych zwrotów, które, być może miały w zamyśle być niezwykle oryginalne, jednak ostatecznie powodują pewien zgrzyt.

Mimo wszystko uważam, że książka wypada całkiem nieźle, jeśli weźmiemy pod uwagę brak doświadczenia Jane Schemilt, lektura okazuje się całkiem dobrze skomponowana, natomiast tajemnice poznajemy stopniowo, z każdą stroną, dowiadując się coraz więcej na temat rodziny Jane i lawirujemy między domysłami, co takiego mogło przydarzyć się jej córce.Poza tym, poruszany tutaj główny temat ma ogromne znaczenie - dorastające dzieci, które z dnia na dzień mogą stać się dla rodziców bardziej obce.Warto pamiętać, że w pędzie życia codziennego, między pracą a domowymi obowiązkami nie możemy zniszczyć więzi i kontaktu z bliskim człowiekiem, ponieważ w taki bądź inny sposób możemy go nieodwracalnie utracić.

Ocena: 3,5/5

Książkę przeczytałam w ramach Book Challenge 2017 - luty:
Książka wypożyczona z biblioteki





04 lutego

04 lutego

110. Podsumowanie stycznia

110. Podsumowanie stycznia

Za oknem mróz, a w domu, kocyk, ciepły sweterek, kubek gorącej kawy i ulubiona książka w rękach.Czyli marzenie każdego książkoholika. Niestety życie bywa okrutne i wygląda to tak, że ta wymarzona chwila czytelniczej rozpusty nie zdarza się tak często jak byśmy chcieli...Mimo to staram się nadgonić swoje zaległości, chociaż lista książek do przeczytania stale się wydłuża.

Przypominam jeszcze o moim czytelniczym wyzwaniu - założyłam również grupę na Facebooku, do której można w każdej chwili dołączyć i wziąć udział w wyzwaniach, podsyłać linki do swoich recenzji lub po prostu pisać opinie o przeczytanych książkach - Book Challenge 2017, serdecznie zapraszam :)

Wylosowałam już hasło przewodnie na miesiąc luty i jest to:

9. Książka z biblioteki

czyli wybór zależy od Was, jedynie książka musi pochodzić  z biblioteki. Istnieje również możliwość luźnej interpretacji tematu, może to być po prostu pożyczona książka od kogoś znajomego :) Proste, prawda?
Tak więc, w najbliższym czasie czeka mnie wyprawa i nie wiem, co uda mi się z niej przynieść. Liczę na to, że coś ciekawego rzuci mi się w oczy podczas buszowania po bibliotecznych półkach.

Miniony miesiąc był zdecydowanie dobrym, czytelniczym początkiem roku, w ramach czytelniczego wyzwania przeczytałam "Wodnikowe Wzgórze", które ogromnie mi się spodobało, wspaniała była również "Księga snów", a na zakończenie stycznia przeczytałam wiersze Emily Dickinson.Muszę Wam przyznać, że cudownie było powrócić do jej twórczości po latach, w ogóle znowu sięgnąć po poezję, którą na tak długo odstawiłam na rzecz powieści.Brakowało mi jej.

Przeczytane w styczniu:

"Mój Paryż.Słynni paryżanie opowiadają o swoim mieście" Alessandra Mattanza
"Wodnikowe Wzgórze" Richard Adams
"Ćwiartka raz" Karolina Korwin Piotrowska
"Księga snów" Nina George
"Perswazje" Jane Austen - AUDIOBOOK
"W rytmach charlestona" Grzegorz Piórkowski
"Bramy światłości" tom 1 Maja Lidia Kossakowska
"Wiersze wybrane" Emily Dickinson

A co Wy przeczytaliście w styczniu? Co polecacie?

07 grudnia

07 grudnia

87. Moje wyzwanie czytelnicze na 2017 rok

87. Moje wyzwanie czytelnicze na 2017 rok
Nic mnie tak nie motywuje do czytania i sięgania po nowe, nieznane tytuły jak uczestnictwo w wyzwaniu czytelniczym, które w pewien sposób narzuca wybór powieści, z drugiej daje możliwość interpretacji tematu, a przede wszystkim poznania tych książek, które mogłabym pominąć czy przeoczyć.Postanowiłam sama stworzyć sobie taką listę, ale będzie mi ogromnie miło, jeśli również weźmiecie w nim udział - nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami i podać wybrany przez siebie tytuł.
Zasada jest prosta - na początku każdego miesiąca, wraz z podsumowanie poprzedniego, ukaże się w zamieszczonym poście informacja o wylosowanym przeze mnie temacie spośród dwunastu podanych poniżej, czas na przeczytanie książki to, oczywiście miesiąc, przed jego upływem opublikuję swój wybór i zamieszczę recenzję.
Już się nie mogę doczekać :)



1.Książka polecona przez przyjaciela. 
2.Książka, której akcja toczy się w przeszłości. 
3.Książka, której główną bohaterką jest kobieta. 
4.Książka, do której wracasz. 
5.Nowość wydawnicza. 
6.Książka napisana na podstawie scenariusza. 
7.Książka z okładką, która Cię urzekła. 
8.Książka uwielbiana w dzieciństwie. 
9.Książka z biblioteki. 
10.Książka z krótkim tytułem. 
11.Książka, która ma mniej niż 200 stron. 
12.Książka z listy BBC.


Copyright © 2016 love, coffee and books , Blogger