Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo kobiece. Pokaż wszystkie posty
17 listopada
181. Świąteczna, psia opowieść | "Psiego najlepszego" W. Bruce Cameron
Na chwilę wyobraźcie sobie taką oto scenkę: oświetlona, pachnącą żywicą choinka, za oknem prószy śnieg, w kominku trzaskają palące się drewienka, w tle słychać delikatne nuty „Winter Wonderland”, a w koszyku baraszkują małe, słodkie szczeniaczki – jeżeli taki widok wywołuje u Was mimowolny uśmiech na twarzy to prawdopodobieństwo, że najnowsza książka Camerona wzbudzi u Was podobne odczucia jest naprawdę spore. Akcja rozpoczyna się w październiku i toczy aż do samych świąt, kiedy też następuje punkt kulminacyjny całej powieści. Mamy więc sporą dawkę bożonarodzeniowej atmosfery w iście amerykańskim stylu. Jakby tego było mało — główny bohater mieszka w położonej nieco z dala od miasteczka chatce, w otoczeniu lasu, więc wszystko komponuje się w piękny, ujmujący obrazek.
Może spodobać Ci się także:
27 października
173. Najbardziej inspirująca książka 2017 roku | "Lab Girl" Hope Jahren
„Lab Girl”
Hope Jahren
Wydawnictwo Kobiece
2017
432 strony
"Mówiono mi, że nie mogę robić tego, co chcę, ponieważ jestem kobietą, i że pozwolono mi to robić tylko ze względu na to, że nią jestem.”
Hope Jahren jest uznaną biolożką, póki co także jedyną kobietą-naukowcem, która może pochwalić się medalem European Biophysical Societies’ Association w dziedzinie nauk o Ziemi. Pracuje obecnie na Uniwerystecie Oslo, ale droga jej naukowej kariery była wyboista, pełna wyrzeczeń, rozczarowań i ciągłego dążenia do celu. Od najmłodszych lat przejawiała ogromne zainteresowanie laboratorium swojego ojca, gdzie spędzała każdą wolną chwilę. Postanowiła zdobyć tytuł naukowy, walczyła o pieniądze na swoje badania, o uznanie wśród innych badaczy, o sukces własnych przedsięwzięć, czasami poświęcając dla marzeń i ogromnej pasji naprawdę dużo. Starała się godzić sferę zawodową z prywatną.
„Lab Girl” to niezwykle inspirująca powieść o zdecydowanej, pewnej siebie kobiecie, która pomimo przeciwności losu realizuje zamierzone cele. Z lektury płynie wprost do czytelnika dawka motywacji i przekonania, że warto walczyć o to, na czym nam bardzo zależy, niezależnie od tego kim jesteśmy – mamy prawo do szczęścia, spełnienia i samorealizacji.
Hope Jahren obrazuje nam życie naukowców, pokazuje problemy z jakimi muszą się zmierzyć, drobne sukcesy i porażki okupione długimi godzinami spędzonymi w czterech ścianach laboratorium, niekiedy rezygnacją z tego, co oferuje otaczająca ich rzeczywistość, z życia prywatnego i rozrywki. Dla mnie było to poznanie zupełnie innego świata – świata próbówek, eksperymentów i przeróżnych badań czyli coś z czym na co dzień nie mam do czynienia. Autorka opisuje także współprace z innymi badaczami, ze studentami, a także relację z najbliższym przyjacielem, Billem – człowiekiem niezwykle oryginalnym, ciekawym i genialnym.
Jednak „Lab Girl” to coś znacznie więcej niż autobiografia naukowca, to również świetna publikacja przybliżająca nam, laikom, ten niezwykły, tajemniczy świat roślin i drzew. W dodatku jest to tak przedstawione, że czyta się te informacje niczym ogromnie zajmującą powieść. Wątek autobiograficzny przeplata się z opowieścią ze świata roślin – pełne zrozumienia, fascynacji i olbrzymiego szacunku do niezwykłego procesu wzrostu i życia drzew. Jest to napisane tak przystępnym, ale przy tym mądrym i miejscami zabawnym językiem, że wielu pisarzy powinno zazdrościć pani doktor kunsztu literackiego.
Książka Hope Jahren powinna spodobać się każdemu – bez względu na to czy marzy nam się takie życie naukowca czy nie, ponieważ przekaz jest w tym przypadku dość uniwersalny, a całość jest fantastycznie inspirująca i motywująca. To naprawdę godna uwagi autobiografia, w której znaleźć można dużą dawkę miłości, pasji, szacunku do otaczającej nas przyrody, a co za tym idzie – pokory i zrozumienia. Dzięki tej książce możemy zrozumieć jak wiele łączy nas z pozornie odrębnym życiem drzew. Szczerze polecam!
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.
22 września
165. Każdy ma w sobie cząstkę szaleństwa | "Dyskretne szaleństwo" Mindy McGinnis
„Dyskretne szaleństwo”
Mindy McGinnis
Wydawnictwo Kobiece
2017
388 stron
„- Więc naprawdę aż tak bardzo się różnimy? Zdrowi od chorych? - zapytała teraz.
- Jestem skłonny stwierdzić, że nie ma żadnej różnicy – oświadczył lekarz. - Dla mnie osoby obłąkane to te, które po prostu zdecydowały się nie angażować w sprawy świata w sposób taki, jak większość populacji. Bywają dni, kiedy się zastanawiam, czy przypadkiem nie dokonały właściwego wyboru.”
Podobno czasami lepiej odejść od zdrowych zmysłów, by nie oszaleć. Taką zasadę stosuje główna bohaterka powieści Mindy McGinnis, Grace Mae, dziewczyna z dobrego domu, która, będąc w ciąży, ląduje w przytułku dla obłąkanych. Krótkotrwały pobyt ma ją uwolnić od plotek, a jej rodzinę od skandalu, jednak Grace zmaga się tam z własnymi demonami. Podejmuje się także współpracy z doktorem Thornhollow’em, który pomaga miejscowej policji na miejscu zbrodni. Razem tworzą portret psychologiczny zabójcy.
Książka, która określa się mianem „thriller gotycki” nie może mi być obojętna, nic więc dziwnego, że szybko sięgnęłam po nową powieść Mindy McGinnis, by na własnej skórze, albo raczej, na własne oczy, przekonać się, czy jest to historia warta uwagi. Muszę przyznać, że nie jest to w 100% to na co liczyłam, ale mimo to nie jestem zawiedziona.
Mroczna, niechlubna historia przytułków dla obłąkanych nosi w sobie całe, ogromne jarzmo ludzkich dramatów, upokorzeń i bólu. W czasach wiktoriańskich, kiedy to medycyna, jaką znamy dziś nie była szczególnie rozwinięta, wręcz na porządku dziennym miały miejsce rzeczy, od których włos się jeży na głowie, egzystencja w takim ośrodku była godna pożałowania. Brud, smród, nieludzkie traktowanie były koszmarną codziennością, a przecież często zdarzało się tak, że do takich miejsc trafiały osoby zupełnie normalne. Świadomość tego jest naprawdę przerażająca, a autorka „Dyskretnego szaleństwa”, doskonale obeznała się w tych realiach i taki też obraz ukazała w swojej książce czytelnikom. Szczerze mówiąc, byłam przygotowana na bardziej drastyczne, mocniejsze sceny, bardziej dosadne i krwawe, jednak Mindy McGinnis zdecydowanie oszczędziła nam tego. Główna bohaterka tylko na początku jest w takim przytułku, prosto z najgorszego koszmaru, później jest już w placówce, gdzie pacjentów traktuje się z należytym szacunkiem i troską.
Warstwa kryminalna, bądź sensacyjna powieści nie jest w znacznym stopniu na pierwszym planie, owszem, jest zbrodnia, jest śledztwo, jednak to przeżycia Grace są tutaj osią fabuły. Nie uznaję tego za wadę, ponieważ dzieje się tam naprawdę sporo, a jej historia jest poruszająca i ciekawa, więc nie pozostawia odbiorcę obojętnym. Relacja Grace z doktorem Thornhollow’em przypomina nieco tą, która łączy Watsona z Sherlockiem, z tą różnicą, że para z „Dyskretnego szaleństwa” jest sobie niemalże równa, nikt nie jest tutaj mądrzejszy, sprytniejszy czy bardziej spostrzegawczy, nie ma typowego układu mentor-uczeń – bardziej się uzupełniają, a ich rozmowy to prawdziwa burza mózgów.
Co ciekawe, książka w niektórych fragmentach potrafiła mnie zaskoczyć – czytając byłam przygotowana na dany moment, oczekiwałam niektórych, konkretnych sytuacji, tymczasem autorka poprowadziła akcję inaczej. To mnie całkiem pozytywnie nastawiło do tej powieści i sprawiło, że na pewno zapamiętam ją na długo. Myślę, że „Dyskretne szaleństwo” może zadowolić każdego, kto lubi kryminalne historie, pomimo, że brakuje tego elektryzującego napięcia, cechującego thrillery lub powieści sensacyjne. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że przypadnie do gustu osobom, które na co dzień nie sięgają po wyżej wspomniane gatunki, odrzuca ich brutalność i zwyrodnienie, a wysoce cenią sobie poruszające, ludzkie losy.
16 sierpnia
157. Przedpremierowo - "Dalila" Jason Donald
„Dalila”
Jason Donald
Wydawnictwo Kobiece
2017
488 stron
„Obiecują ci wszystko, a później tylko od ciebie biorą. Starają się nas ze sobą skłócić. Chcą, żebyśmy siedzieli w domu, samotni, i nic nie robili. To załamujące miejsce. Najczęstszą chorobą jest tutaj smutek serca.”
Irene Dalila Mwathi to młoda dziewczyna, mieszkająca w Kenii, ma rodziców i brata, studiuje, by spełnić swoje największe marzenie – zostać dziennikarką. Wszystko się zmienia, gdy cała jej rodzina zostaje zamordowana, prawdopodobnie przez wuja dziewczyny, który zagarnia dla siebie cały, prowadzony dotąd ze swoim bratem biznes, Dalila natomiast jest przez niego więziona, wykorzystywana fizycznie i bita. Niespodziewanie udaje jej się uciec i dociera do Londynu. Jednak już na samym początku zostaje oszukana przez ludzi, którzy mieli jej pomóc. Zmuszona jest podjąć próbę ułożenia sobie życia w Anglii, by zapewnić sobie bezpieczeństwo i nie wracać do Kenii, gdzie na pewno grozi jej śmierć.
Jason Donald, autor „Dalili” oraz takich powieści jak „Choke Chain” czy „Elsewhere:There”, które niestety do tej pory nie zostały jeszcze wydane w Polsce, urodził się w Europie, ale wiele lat spędził w Afryce, gdzie doskonale poznał tamten świat, panujące na kontynencie zwyczaje oraz kulturę jego mieszkańców, dzięki temu potrafi w sposób szczery i rzetelny o nim pisać.
„Dalila” jest przykładem nie tylko na dobrą znajomość autora życiem w Afryce, ale także i na to, że pisarz w dosyć łatwo i bez zbędnych ozdobników potrafi poruszyć serce czytelnika. Historia głównej bohaterki jest wzruszająca i daje sporo do myślenia, Jason Donald umiejętnie gra na emocjach, przy tym forma w jaką nam ją przedstawia jest raczej umiarkowana i stonowana.
Główna bohaterka, po trudnych przejściach i dramatycznych wydarzeniach, ubiega się o azyl w Wielkiej Brytanii – nie jest to proste zadanie, nie ułatwiają tego zawiłe, nieczułe na ludzką tragedię przepisy prawa czy liczne przesłuchania. Dalila jednak wie, że do Kenii nie może wrócić, że grozi jej tam ogromne niebezpieczeństwo, więc za wszelką cenę chce się poczuć pewnie i swobodnie w obcym kraju, który dotąd znała tylko z nielicznych programów w telewizji, gdzie życie wygląda zupełnie inaczej niż to, do którego przywykła. Na swojej drodze spotyka ludzi, którzy chcą jej wyrządzić krzywdę, są wobec niej wrogo nastawieni, ale także odkrywa nowe, głębokie przyjaźnie. Kibicowałam jej bardzo w jej staraniach, ogromnie zależało mi na tym, by udało jej się rozpocząć nowe życie, by w końcu nie czuła się zagrożona i nie musiała uciekać. Zarówno jej losy jak i pozostałych bohaterów, uchodźców. były niezwykle poruszające, i nie sposób na nie pozostać obojętnym.
„Dalila” opisuje problem uchodźstwa, który istniał już oczywiście od wielu lat, ale ostatnio wywołuje spore kontrowersje, budzi skrajne uczucia. Dobrze więc wpisuje się w aktualną falę dylematów, dyskusji i nastrojów społecznych. Jason Donald w swojej książce daje czytelnikowi możliwość postawienia się w roli osób, które starają się o azyl, pokazuje jak wygląda ich sytuacja, obrazuje warunki w jakich żyją, jakimi są ludźmi i że najbardziej na świecie pragną dla siebie i swoich bliskich bezpieczeństwa, którego nie mają we własnym kraju. Spotykają się w wrogością, jawną agresją, kompletnym brakiem zrozumienia czy zwyczajnej empatii. Zapewniam, że te historie zrobią na Was ogromne wrażenie, wryją się w pamięć na bardzo długo.
Komu polecam tę książkę? KAŻDEMU. Nieważne czy gustujecie w takich czy innych gatunkach literackich, ta powieść może Was dogłębnie poruszyć, wzburzyć Wasze emocje i dać całkiem sporo do myślenia - takie jest jej zadanie i wywiązuje się z niego naprawdę znakomicie.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.
26 lipca
150. "Diamentowa Góra" Cecily Wong
„Diamentowa góra”
Cecily Wong
Wydawnictwo Kobiece
2017
376 stron
„(…) mężczyznę łączy z przeznaczoną mu kobietą niewidzialna czerwona nić, zawiązana wokół kostek ich obojga. Nić ta, jak mówi, łączy przeznaczonych sobie kochanków niezależnie od czasu, miejsca czy okoliczności. Może się rozciągać i plątać, ale nigdy się nie zerwie.”
Chiny, początek XX wieku. Frank Leong, zamożny przedsiębiorca, wraz z całą swoją rodziną, na skutek przemian, jakie następują w państwie, postanawia opuścić swój dom i z całym dobytkiem przybywa na Hawaje, gdzie ma nadzieję odnaleźć prawdziwy raj na ziemi. Jednak wisząca nad nimi klątwa zdaje się nie podlegać prawom czasu czy przestrzeni i przybywa wraz z nimi na egzotyczną wyspę niczym burzowa chmura, wisząca groźnie nad ich głowami.
Jak do tej pory nie miałam kontaktu z literaturą azjatycką, Cecily Wong jest pierwszą autorką o takich korzeniach, której książkę przeczytałam i muszę stwierdzić, że jestem zauroczona zarówno samą historią jak i sposobem jej przedstawienia. Akcja dzieje się na kilku płaszczyznach, przeplatają się ze sobą wątki kilku kobiet, wszystko jednak łączy ze sobą legenda o klątwie, według której mężczyzna i kobieta są ze sobą połączeni czerwoną nicią, jeśli jednak na swego męża lub żonę wybiorą kogoś innego spadnie na nich przekleństwo, a ich los zostanie przesądzony. Przypomina to historię o dwóch połówkach jabłek, w tym przypadku mamy jednak wiszące bezustannie nad głową tajemnicze fatum – starożytne i okrutne.
Autorka snuje swoją opowieść niczym taką nić – subtelnie, bez nadmiernego tempa, ale im dalej wczytujemy się w powieść, tym więcej możemy w niej znaleźć, staje się ciekawsza i wciągająca. Przez to, że mamy w „Diamentowej Górze” sporą grupę bohaterów, których narracja przeplata się ze sobą, często wracamy do ich przeszłości, dodatkowo ubarwionymi retrospekcjami, można nieco zagmatwać się w tym nadmiarze. Lektura wymaga od nas skupienia i chociaż napisana jest dosyć prostym językiem należy ją śledzić uważnie, bez rozproszenia. Dla mnie osobiście najciekawsze są momenty dziejące się w latach czterdziestych, kiedy poznajemy Amy, która rezygnuje z miłości i wychodzi za mąż za majętnego Bohaia Leonga, czym przypieczętowała swój los.
Do skomplikowanych i niejednoznacznych relacji bohaterów Cecily Wong dodaje niezwykle atrakcyjne tło historyczne, co jest zdecydowanym walorem powieści – jeśli więc jesteście miłośnikami takiego ubarwiania fabuły to na pewno się nie zawiedziecie. Początkowe powstanie bokserów w Chinach lub początek drugiej wojny światowej bądź wydarzenia z historii Hawajów mocno wpływają na akcję powieści i mają wpływ na losy głównych postaci. Autorka potrafi również delikatnie nawiązać do kultury, tradycji i obyczajów tych egzotycznych krajów, które dla przeciętnego mieszkańca Europy są nieosiągalnie dalekie i kusząco tajemnicze. To trochę jak możliwość spojrzenia na bieg ważnych wydarzeń z innej niż do tej pory perspektywy, co jest niezwykle fascynującym i świeżym doświadczeniem.
Pomimo mnogości bohaterów przedstawionych na stronach „Diamentowej Góry” Cecily Wong potrafi je opisać w taki sposób, że nie mamy poczucia, by było one płaskie i pozbawione osobowości. Wręcz przeciwnie, każda z tych osób to zupełnie inna historia, inny człowiek, nieszablonowy, skomplikowany i złożony. Relacje między nimi nadają powieści niepowtarzalnego tonu, są odnośnikiem tego grona przeróżnych sylwetek, których losy tak pilnie śledzimy. Wzajemne oczekiwania, uczucia i obowiązki względem innych pchają ich coraz głębiej, na równi z nieposkromioną siłą mistycznej klątwy.
Polecam książkę osobom, których fascynuje egzotyczna kultura i obyczaje, które są łase na wszelkie azjatyckie historie, tak różne od typowych europejskich, tak barwne niczym kwiaty z odległych krain. To zdecydowanie jedna z ciekawszych powieści o kobietach dla kobiet jakie do tej pory udało mi się przeczytać.


